Szkoła frustratów…

by Maciej Banach

Im jestem starszy, tym więcej się uczę. Lubię to, choć coraz trudniej znoszę egzaminy. Uczestnicząc ostatnio w jednym ze szkoleń przyjrzałem się nie tyle prowadzącemu, co jego uczestnikom. Z jednej strony ucieszyłem się z tego, że tak wielu młodych ludzi inwestuje czas i pieniądze we własny rozwój. Z drugiej, zastanawiałem się na ile etyczne jest wmawianie im, że istnieje recepta, lek panaceum, po zażyciu którego wszyscy nagle doznają olśnienia i zostaną milionerami.

Połykasz wielką gorzką pigułę i już… Spełnia się Twoje marzenie o niezależności finansowej. Masz biznes, który działa bez Tojego udziału (mówią na to: pasywny dochód), a Ty siedzisz na Karaibach z drinkiem pod palmą zastanawiając się co jutro będziesz robił.

Na rynku szkoleniowym coraz więcej jest genialnych marketerów sprzedających pięknie zapakowane paczuszki z nadzieją. Coraz więcej jest również tych, którzy te piękne paczuszki rozpakowali i z wielkim namaszczeniem skonsumowali gorzkie piguły z recepty na sukces. Jeśli po wdrożeniu wszystkiego, czego się nauczyłeś zamiast drinka z parasolką na Karaibach, masz głowę pełną frustracji – wiesz o czym mówię… Czy warto jest zatem uczestniczyć szkoleniach? Są dwa rozwiązania.

Jeśli za wszelką cenę chesz uniknąć frustracji nie zapisuj się do żadnej szkoły. Chyba, że chcesz otworzyć własną! Zdecydowana większość osób, które na tym polu osiągnęły sukces nigdy nie osiągnęły go wcześniej. Sprzedają wiedzę, której nigdy nie udało im się zaimplementować. Sprzedaż wiedzy też jest sztuką, ba są nawet takie programy edykacyjne…

Drugie rozwiązanie to przyjąć, że frustracja jest nieodłącznym elementem drogi poznania, procesu szkolenia. Nie ma panaceum, leku na wszystko. Im więcej jednak wiesz, tym lepszym jesteś lekarzem. Tym lepszą jesteś w stanie postawić diagnozę, tym większa szansa na to, że znajdziesz w odpowiednim momencie właściwy lek. Może to będzie za kilka lat, a może jutro, nie wiem kiedy. Wiem jednak, że tego dnia zrozumiesz dlaczego warto było być absolwentem szkoły frustratów.

P.S. Sprawa etyki firm szkoleniowych pozostaje otwartą kwestią…