Mniej więcej

by Maciej Banach

Chciejstwo nie jest niczym złym o ile idzie w parze rozsądkiem. Zysk jest często pułapką wkręcającą nas w proces ciągłego powiększania grona klinetów, ciągłego sprzedawania więcej i więcej. Wielu przedsiębiorców w tym i ja, dałem się w ten układ wkręcić. Więcej, więcej, więcej i tak do momentu kiedy czegoś zaczęło mi brakować. Więcej przestało mi przynosić satysfakcję. Więcej zaczęło znaczyć mniej. Zastanawiałem się wówczas, czy w drugą stronę też to działa?

Ograniczyłem liczbę klientów, rezygnując z tych, z którymi współpraca nie wnosiła nic do mojego biznesu. Ograniczyłem liczbę znajomych, z którymi spotkania stały się dla mnie uciążliwym obowiązkiem. Ograniczyłem liczbę spotkań z kontrahentami, którzy jedynie chcieli coś mi sprzedać, nie wnosząc nic do mojego biznesu. Ograniczyłem liczbę pracowników, których nie zwalniałem zawsze szukając jakiejś wymówki, usprawiedliwienia dla siebie, dlaczego tego nie robię. Mógłbym długo wymieniać…

Efekt był dla mnie wręcz szokujący. Mniej przyniosło mi zdecydowanie więcej i to w każdym wymiarze. Pomyśl, co się stanie jeśli wyrzucisz 20% swoich najgorszych kientów? Co się takiego wielkiego stanie jeśli pozbędziesz się 20% twoich najgorszych pracowników. Co się wydarzy, jeśli odmówisz udziału w 20% spotkań, z ludźmi którzy nie wnoszą nic do Twojego biznesu?